Czat inwestora – omowienie pytań

Czy Prezes Zdanowski ma czas na hobby i jeśli tak, to czym zajmuje się w czasie wolnym?

Jestem pilotem samolotowym, gram również w golfa i squasha. Ostatnio dużo czasu zajmuje mi również mały owczarek niemiecki. Lubię oglądać mecze NHL i czytać książki o rynkach finansowych. W wolnych chwilach, których jest bardzo mało, staram się spędzać jak najwięcej czasu z rodziną.

Czy da się świadczyć z Polski tłumaczenia na głównych parach tłumaczeń tj. niemiecki -angielski na tyle dobrej jakości, by z Polski świadczyć usługi choćby na rynku niemieckim?

Oczywiście, chociaż my jeszcze nie skupiamy się na takim obszarze działalności. Większe firmy szukają na ogół parnterów wśród firm tłumaczeniowych na lokalnym rynku, a więc w tym przypadku — biur tłumaczeń z Niemiec. Inną kwestią jest polski klient który zamawia tłumaczenia na język niemiecki w związku z na przykład rozszerzeniem swojej działalności na ten właśnie rynek— to zdarza się częściej. W tym momencie, drogą rozwoju którą obieramy, jest współpraca z zagranicznymi, dużymi LSP, które mogą podzlecać nam tłumaczenia w parach z polskim. Dopiero zaczynamy współpracować z innymi biurami tłumaczeń na tej zasadzie, jednak planujemy inwestować w taką formę rozwoju.

Czy trudno pozyskać dużego i długoletniego klienta na rynku tłumaczeniowym?

Jak w każdej branży, pozyskanie lojalnego klienta jest trudnym zadaniem. W Summa Lingaue takie działania są wspierane przez działy marketingu i sprzedaży. Przekonanie dużej firmy do tego, aby wybrała właśnie nasze biuro do stałej obsługi tłumaczeniowej wymaga bardzo dużo czasu i wysiłku. Jeśli jednak pozyska się takiego klienta i przez cały czas zapewnia się mu wysoką jakość, to na ogół można liczyć na długoletnią współpracę.

Jaka jest polityka dywidendy?

Po rozliczeniu akwizycji i spłacie zadłużenia chcemy wypłacać nawet do 100% naszych zysków netto. Osiągając zysk, możemy przeznaczyć go albo na kolejne akwizycje — zakup kolejnego biura tłumaczeń, albo na wypłatę dywidendy dla akcjonariuszy. Decyzja ta będzie uzalezniona od sytuacji, m.in. od wielkości i atrakcyjności potencjalnego przejęcia oraz oczywiście od planów naszych akcjonariuszy.

Czy polski rynek tłumaczeń jest atrakcyjny dla inwestorów?

Odpowiedź na to pytanie jest o tyle trudna, że na chwilę obecną jesteśmy jedynym biurem tłumaczeń notowanym na giełdzie, więc inwestorzy po prostu nie mają jak inwestować. Sami staramy się popularyzować trend, ponieważ wiemy, że na świecie inwestorzy są bardzo zainteresowani rynkiem tłumaczeń, który rośnie o kilkanaście procent rocznie. Przykładem mogą być niedawne przejęcia biura CLS i agencji marketingowej Darwin Zone przez Lionbrigde czy przejęcie biur Agostitni Associati (Włochy) i Park IP Translations przez firmę WeLocalize.
Szacuje się, że w najbliższych latach na świecie na M&A (merger and acquisition) wydane zostanie wysokie kilka miliardów dolarów. Co więcej, ostatnie dwa lata przyniosły ogromny postęp w tej branży: w tym okresie odnotowano najwięcej przejęć w historii. Jest to kolejna przesłanka świadcząca o tym, że ten trend będzie się rozwijał.

Jak zabezpieczacie się przed ucieczką klientów w przejmowanych spółkach?

Model earn-out przyjęty przez Summa Linguae poniekąd zabezpiecza interesy nasze oraz poprzedniego właściciela i gwarantuje, że ten będzie nadal współpracował ze spółką. Jest to znak dla klientów, że jakość tłumaczeń nie ulegnie na pewno obniżeniu. Co więcej, wychodzimy z założenia, że większa spółka to także większe możliwości: duży, doświadczony zespół może efektywniej zadbać o klienta, a współpraca z wieloma tłumaczami oznacza, że możemy zdobyć i wykonać więcej zleceń w krótszym terminie.

Jaki poziom przychodów spółki będzie przez Prezesa uznawany za optymalny na Polskę, tj. kiedy można uznać, że jesteście liderem na rynku? Jak się to będzie przekładać na marże w spółce?

Największe rodzime biuro tłumaczeń w Polsce osiąga przychody na poziomie kilkunastu milionów złotych rocznie, więc po przekroczeniu tego progu można nas będzie uznać za liderów. Potencjał konsolidacji rynku w Polsce to między 30 a 50 milionów zł przychodu rocznego. Następnie, wejście na rynek europejski i akwizycje zagranicznych biur powinny przynieść marżę oscylującą między 40% a 50%.

Jakie jest ryzyko, że tłumaczenia nie będą w przyszłości potrzebne? Czy postęp technologiczny może zastąpić profesjonalnego tłumacza?

Rynek cały czas się rozwija — zmieniają się branże, które generują największe potrzeby na tłumaczenia i zmieniają się popularne pary językowe, jednak tendencja ogólna jest rosnąca. Na pewno zapotrzebowanie na tłumaczenia nie zniknie — ludzie coraz częściej migrują, powiązania gospodarcze między państwami stają się coraz silniejsze, a to są czynniki sprzyjające tłumaczeniom.
Tłumaczenie maszynowe jest ogromną pomocą dla ludzi — ułatwia przekład długich i specjalistycznych tekstów, skraca czas wykonania zlecenia i ujednolica je terminologicznie. Maszyny jednak nie są w stanie wyłapać niuansów językowych i dopasować np. styl wypowiedzi do sytuacji, odbiorcy czy medium, w którym ma się ukazać. Technologie stają się coraz lepsze, jednak prawdopodobieństwo, że całkowicie zastąpią ludzi w tej branży, jest bardzo nikłe.

Liczących się polskich biur tłumaczeń jest ponad 30 — czy planujecie połączenia lub przejęcia?

Na tym etapie rozwoju skupiamy się raczej na akwizycji mniejszych i średnich biur tłumaczeń z Polski. Obecnie analizujemy również możliwość przejęć na innych rynkach i wejścia tym samym na rynki zagraniczne.
Większość spółek polskich myśli o akwizycjach w Europie Środkowej i Wschodniej. Dlaczego nie wejść na rynek niemiecki, czy to możliwe?
Jesteśmy jak najbardziej zainteresowani akwizycjami za granicą. Aktualnie analizujemy kilka potencjalnych transakcji, ale jest to dopiero wstępny etap rozmów z doradcami oraz partnerami. Najbardziej interesują nas USA, Wielka Brytania oraz kraje Europy Środkowej: Czechy, Węgry, Słowacja. Nie skupiamy się na rynku niemieckim, ponieważ z naszych analiz wynika, że nie jest to dla nas optymalny kierunek rozwoju.

Jak wygląda polski rynek tłumaczeń z Państwa perspektywy?

Według nas jest to rynek bardzo atrakcyjny dla inwestorów. Branża tłumaczeniowa cały czas się rozwija, biura tłumaczeń nie zajmują już się jedynie tłumaczeniami, ale cały czas rozszerzają ofertę o usługi lokalizacji, transkrypcji nagrań czy consultingu językowego. Inwestycja w tłumaczenia jest więc inwestycją w naprawdę dobrze rokującą branżę. My sami korzystamy z niszy i faktu, że na polskiej giełdzie jesteśmy jedynymi przedstawicielami branży LSP, ale staramy się popularyzować model rozwoju przez akwizycję i aktywnie działać na rzecz poprawy jakość usług świadczonych na polskim rynku tłumaczeń.

Powiązane wpisy

Summa Linguae korzysta z plików cookie dla lepszego rozumienia sposobu korzystania ze strony internetowej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na politykę cookies.

Więcej