Czy rozmawiając z osobą o innych poglądach niż nasze, zastanawialiście się co nią kieruje? Czy jej opinie zostały ukształtowane przez pochodzenie etniczne, kulturowe, wierzenia religijne, sytuacje ekonomiczną, a może… język, którym się posługuje?
Na pytanie postawione we wstępie nie da się odpowiedzieć jednoznacznie. Jasne jest, że na nasze poglądy i opinie ma wpływ każdy z wymienionych czynników. Jednak my chcielibyśmy się przyjrzeć temu, jak na nasze postrzeganie świata wpływa język, którym mówimy.
Teoria a praktyka
Teoria relatywizmu językowego opisana w pierwszej połowie XX wieku przez amerykańskich lingwistów i antropologów — Edwarda Sapira i Benjamina Lee Whorfa — znalazła uznanie także wśród współczesnych badaczy języka. Obecne badania potwierdzają istnienie związków między językiem a sposobem myślenia i postrzegania świata. Lara Boroditsky, profesor psychologii poznawczej na Uniwersytecie Stanforda, wskazuje na niektóre płaszczyzny, które mogą zostać poddane działaniu relatywizmu językowego, a o których wcześniej nie mówiono w tym kontekście: czas, przestrzeń, przyczynowość zdarzeń, postrzeganie płci i związki między ludźmi.
CZAS
Używając naszego rodzimego języka, zdecydowanie oddzielamy teraźniejszość od przyszłości. To, co ma się dopiero wydarzyć, postrzegamy w zupełnie innej kategorii, niż to co miało już miejsce. Chińczycy z kolei używają tych samych form gramatycznych na określenie zarówno teraźniejszości jak i przyszłości. Powyższy przykład można oczywiście postrzegać w kategoriach ciekawostki, jednak okazuje się, że język ma związek nie tylko z samym odbiorem czasu, ale także z …naszą zdolnością do oszczędzania. Ekonomista Keith Chen swoimi badaniami udowodnił, że ludzie posługujący się językiem „bezczasowym” (np. chińskim), są w stanie zaoszczędzić aż do 30% więcej pieniędzy rocznie, niż Ci, których język rozgranicza teraźniejszość od przyszłości. Wynika to z tego, że postrzegając przyszłość jako coś oddalonego czy niepewnego, trudniej jest nam się zmotywować do odkładania pieniędzy.
PRZESTRZEŃ
Wspomniana Lera Broditsky zajmowała się badaniem języka małej aborygeńskiej społeczności osiadłej w Australijskim Pormpuraaw. W ich języku (nazywanym Kuuk Thaayorre), nie istnieją słowa „lewo” czy „prawo”, natomiast położenie każdej rzeczy określane jest za pomocą kierunków świata. Ludzie z Pormpuraaw posiadają także nieprzeciętną zdolność do wskazywania kierunku, a co za tym idzie — orientowania się w każdym, nawet nieznanym sobie miejscu. Ich język poniekąd wymusza na nich posiadanie tej umiejętności, a ludzie z Pormpuraaw opanowali ją w niespotykanym nigdzie indziej stopniu.
CZASOPRZESTRZEŃ
Okazuje się, że język (czy też w tym przypadku sam alfabet) ma wpływ na postrzeganie czasu i przestrzeni razem. Co zrobicie, jeśli ktoś poda Wam karty z rysunkami, przedstawiającymi jakieś zdarzenie i każe Wam je ułożyć od najwcześniejszego do najpóźniejszego? Jako osoby mówiące po polsku, rozłożycie je od lewej do prawej — wydawałoby się Wam to naturalnym sposobem ich uporządkowania i jednocześnie jedynym słusznym. Zdziwilibyście się pewnie, że użytkownik języka hebrajskiego ułoży karty w odwrotnym kierunku (zgodnie z kierunkiem czytania alfabetu hebrajskiego). Co zrobi mieszkaniec Pormpuraaw? Najpierw określi kierunek, w jakim jest aktualnie zwrócony, aby następnie uporządkować karty od wschodu do zachodu. Czyli jeśli będzie stał twarzą w kierunku północnym — karty ułoży od prawej do lewej, jeśli będzie zwrócony ku wschodowi, karta z najwcześniejszym zdarzeniem znajdzie się kilkadziesiąt centymetrów od jego ciała, a każda „późniejsza” będzie ułożona coraz bliżej uczestnika eksperymentu…
Kolejne przykłady na poparcie teorii relatywizmu językowego znajdziecie w naszym następnym artykule. Zapraszamy!



