Od niewolniczej wierności do najwyższych standardów – historia tłumaczenia

Historia tłumaczenia nie nosi znamion rewolucji, a raczej metamorfozy liczącej tysiące lat. Jak doszliśmy do punktu, w którym jesteśmy dzisiaj i jak wyglądałby świat bez tłumaczy?

Zacznijmy od początku: na blogu pisaliśmy już o pochodzeniu języka. Szacuje się, że pojawił się on około 100 tysięcy lat temu, ale antropolodzy do dziś nie są w stanie podać konkretnego okresu w rozwoju ludzkości, kiedy to zaczęliśmy używać takiego systemu komunikacji.
Przez setki tysięcy lat ludzie porozumiewali się jedynie ustnie — pierwsze pismo pojawiło się dopiero ok. 2000 lat p.n.e. i było to pismo klinowe. Po nim Egipcjanie zaczęli zapisywać swoje wierzenia za pomocą hieroglifów a w dolinie Indusu pojawiły się znaki, których do tej pory nie jesteśmy w stanie odszyfrować. Gdzieś pomiędzy wystąpieniem u ludzi zdolności do posługiwania się językiem a opracowaniem pierwszych alfabetów, na świecie rozpoczęli swoją pracę tłumacze.

Słowo za słowo

Pierwszym rodzajem tłumaczenia, sklasyfikowanym przez lingwistów, jest tłumaczenie dosłowne. Pierwsi tłumacze byli nomadami, podróżującymi po całym znanym wtedy świecie i uczący się języków obcych przez inercję, czyli przebywanie wśród danej społeczności na tyle długo, aby naturalnie „wchłonąć” ich język. Bodźcem do rozwoju tłumaczenia dosłownego był handel oraz rozprzestrzenianie się religii. Ludzie tłumaczyli księgi wyznaniowe na zasadzie „słowo za słowo”, aby (w ich rozumieniu) uniknąć błędów w odczytaniu słowa bożego. Taki system miał wyeliminować wszelkie niedopowiedzenia. W praktyce, komunikacja oparta na tłumaczeniu dosłownym była nieefektywna, ponieważ w procesie przekładu nie dbano o styl, gramatykę czy składnię.

Cyceron nadaje sens tłumaczeniom

Nieskuteczność przekładu dosłownego odkryto na początku naszej ery, a orędownikiem zmiany sposobu tłumaczenia był sam Cyceron. Udowadniał on, że mimo przekładu literalnego każdego słowa, niektóre święte księgi nadal nie mają sensu, a ich zawartość jest niezrozumiała. Namawiał do tłumaczenia w taki sposób, aby zachować ogólny sens utworu oraz normy językowe.

Tłumaczenie znaczeniowe nie było bez wad— tak bardzo starano się zachować meritum tekstu oryginalnego, że często jego wartość historyczna i literacka zanikała. Wierne odwzorowanie historii odbywało się kosztem formy literackiej utworu.

Trzeba zaznaczyć, że był to okres rozkwitu Cesarstwa Rzymskiego oraz rozpowszechnienia łaciny jako lingua franca. Większość tłumaczeń odbywała się właśnie za pośrednictwem tego języka.

Tłumacz suwerenem

Pod koniec XVII i na początki XVIII wieku we Francji, na falach oświeceniowych koncepcji narodu oraz idei propagowania edukacji, narodziła się szkoła tłumaczenia swobodnego. U jej podstaw leżało przekonanie, że tłumacz może zrobić wszystko, aby przypodobać się czytelnikowi. Popularne wtedy dzieła klasyków, tłumaczone były tak, aby ich odbiór był przyjemny i łatwy. Idealnym zobrazowaniem tego, czym było tłumaczenie swobodne, jest cytat jednego z jego wykonawców — Antoine’a de la Motte: Bardzo chciałem uczynić swój przekład przyjemnym i ze względu na to, zmuszony byłem do zastąpienia idei, które podobały się w czasach Homera, ideami, które podobają się dzisiaj\\\”.
Estetyka i realia kulturowe brały górę nad ideami zawartymi w tekstach, a to co dzisiaj znamy jako lokalizacja, okazało się ważniejsze niż wartość merytoryczna utworu.

Forma i treść

Tłumaczenie swobodne nie zagrzało długo miejsca na kartach historii translatoryki i szybko zostało zastąpione tłumaczeniem adekwatnym. Tak też określa się przekład znany nam obecnie, reprezentujący najwyższe standardy jakości. Łączy on w sobie zarówno przystosowanie kulturowe tekstu z jego funkcjonalnością i walorami merytorycznymi.

Bez pomocy tłumaczy, Aleksander Wielki nie podbiłby tak rozległych ziem, a systemy irygacyjne starożytnego Egiptu nie byłyby znane poza państwem faraonów. Przekład jest obecny w życiu ludzi od tysięcy lat, ale dopiero stosunkowo niedawno podjęto się próby usystematyzowania tej nauki. Wiek XX przyniósł ogromne zmiany w branży tłumaczeniowej — powstały pierwsze organizacje branżowe stojące na straży standardów jakości oraz przestrzegania etyki zawodowej, postępująca globalizacja i internacjonalizacja zapewniały tłumaczom stały napływ zleceń, a pierwsze narzędzia komputerowe wspomagające tłumaczenie wprowadziły tę dziedzinę w dwudzieste pierwsze stulecie.

Powiązane wpisy

Summa Linguae korzysta z plików cookie dla lepszego rozumienia sposobu korzystania ze strony internetowej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na politykę cookies.

Więcej