Harry Potter i koszmar tłumacza

Ilu z Was czytało Harrego Pottera? Podejrzewam, że większość. A ilu z Was czytało te powieści w języku innym niż ojczysty, lub zastanawiało się nad tym, jak może wyglądać proces tłumaczenia książki pełnej neologizmów, gry słów oraz magii?

Seria powieści o Harrym Potterze to już zjawisko kulturowe. Zawsze, gdy ukazywała się nowa pozycja z tej serii, miliony fanów i fanek, przebranych za jej bohaterów, stały przed księgarniami w Wielkiej Brytanii nie mogąc się doczekać, aby stać się szczęśliwymi posiadaczami dopiero co wydanej części przygód młodego czarodzieja. A ci, którzy musieli czekać, aż zostanie ona przetłumaczona na ich język ojczysty, obawiali się, że ktoś pozbawi ich radości poznawania jego przygód, zdradzając im wątek nowej powieści.

Wybrańcy

Autorka serii nigdy nie udostępniała jej treści tłumaczom przed publikacją jej kolejnej części. To dlatego fani Harry’ego Pottera na całym świecie musieli długo czekać na ukazanie się jej w ich języku. Ta okrutna strategia dotykała również tłumaczy, którzy byli zmuszeni do pracy pod ogromną presją czasu.

A co o tej niezwykle nobilitującej, ale jednocześnie ciężkiej pracy mówią sami tłumacze?

Większość z nich przyznaje, że największą motywacją była dla nich radość dzieci. Podkreślają ogromną satysfakcję, jaką czuli, umożliwiając dzieciom poznanie przygód ich ulubionego bohatera w ich ojczystych językach. A rola dzieci wcale się tutaj nie kończy – wielu tłumaczy przyznaje, że w trakcie pracy korzystali z pomocy swoich dzieci. Perspektywa tych młodych czytelników była dla nich ważna, ponieważ to właśnie oni byli docelowymi odbiorcami całej serii.

Jeśli chodzi o strategie preferowane przez tłumaczy, większość z nich, pomimo dużej ilości materiału do przełożenia w krótkim terminie, decydowała się pracować w pojedynkę. Lia Wyler, która tłumaczyła serię na portugalski brazylijski, twierdzi, że gdyby chciała zatrudnić asystenta, musiałby to być … jej klon. Musiałaby to być według niej osoba z takim samym doświadczeniem, akcentem i pochodząca z jej okolicy – tylko w ten sposób udałoby się zachować wysoki poziom dokładności i spójności. Wyler twierdzi, że choć język jest wspólny, słownictwo jest bardzo indywidualne.

Sądzisz, że tłumaczenie najlepiej sprzedającej się serii powieści w historii (!) jest marzeniem każdego tłumacza literatury? Nic bardziej mylnego.

Wiktor Goliszew, wielokrotnie nagradzany tłumacz dzieł Williama Faulknera, George’a Orwella i Thortona Wildera z języka angielskiego na rosyjski, nie był specjalnie zadowolony z zadania, które przypadło mu w udziale. Nie interesował się literaturą dla dzieci i był powszechnie krytykowany za moralizatorstwo, brak fantazji i nieścisłości. Gdy ukazała się piąta powieść z serii, przydzielono mu do współpracy cały zespół tłumaczy, choć to głównie sam Goliszew jest kojarzony z rosyjskojęzyczną wersją Harry’ego Pottera.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat wrażeń i doświadczeń autorów tłumaczeń przygód Harry’ego Pottera, kliknij tutaj.

„Nie ma potrzeby zwracania się do mnie per pan, panie profesorze”

Każdy, kto kiedykolwiek czytał oryginalną wersję powieści J. K. Rowling, musi przyznać, że są one nad wyraz brytyjskie. Profesorowie zwracający się do swoich uczniów per “pan”, uczniowie pijący kremowe piwo (zaraz, zaraz – od kiedy młodzież może pić ALKOHOL w szkole??) to tylko dwa przykłady licznych sytuacji, które mogą sprawić, że zagraniczni czytelnicy zaczną powątpiewać w poczytalność autorki. Te charakterystyczne elementy brytyjskiej kultury były tak dalekie obcojęzycznym czytelnikom, że tłumacze musieli je w jakiś sposób zmodyfikować lub zastąpić.

Dlatego w wersji izraelskiej Ron nie jada cytrynowego sorbetu (zamiast tego z pasją pochłania czekoladę we wszelkich jej postaciach), a w wersji francuskiej zamiast profesora Snape’a pojawia się profesor Rouge (“Rouge” ma bardziej francuskie brzmienie, jednak znaczenie i wydźwięk pozostają niezmienne).

Niektórzy tłumacze przygód Harry’ego Pottera łączyli elementy brytyjskie z ich rodzimą kulturą, podczas gdy inni trzymali się wersji oryginalnej, dodając przypisy, w których wyjaśniali kulturowe niuanse. A co z fragmentami nieprzetłumaczalnymi? Klaus Fritz, który przełożył Harry’ego Pottera na język niemiecki, zastępował je samodzielnie wymyślonymi żartami, aby zachować poczucie humoru i subtelność Rowling, dostosowując je jednak do swojej rodzimej kultury.

“Słowa, w moim nieskromnym mniemaniu, są niewyczerpanym źródłem magii”

Tłumaczenie powieści pełnych neologizmów, gry słów i znaczeń kryjących się w niemal każdej nazwie, imieniu czy nazwisku było ogromnym wyzwaniem dla każdego tłumacza.

Przekładając wiele nowych słów, takich jak “mugole”, “myślodsiewnia” czy “świstoklik”, musieli być nie tylko tłumaczami, ale także twórcami. Ich zadaniem było zachowanie humoru, wrażliwości i subtelności gry słów zastosowanej przez Rowling, dostosowując ją jednak do nowego języka i kultury. Jak tego dokonali?

Niektóre nazwy zostały zmienione poprzez nadanie im bardziej lokalnego brzmienia, w innych przypadkach tłumacze stosowali transliterację lub zostawiali je w oryginalnej formie. Andrzej Polkowski, autor polskojęzycznej wersji Harry’ego Pottera, stworzył tezaurus zawierający ponad 1000 terminów i ich objaśnień. Co więcej, każdą powieść z serii kończył “słowniczkiem dla ciekawskich”. Celem tłumacza było zapoznanie czytelników z nazwami stosowanymi w wersji anglojęzycznej, a także ich znaczeniem i etymologią, oraz z jego przekładem tychże nazw z wytłumaczeniem dokonanych przez niego wyborów.

Oto kilka przykładów, jak autorzy różnych wersji językowych Harry’ego Pottera poradzili sobie z przekładem gry słów i odniesień kulturowych zawartych w powieściach:

  1. Większość z Was zna dyrektora Hogwartu pod nazwiskiem Albus Dumbledor. Jednak w wersji np. włoskiej lub czeskiej nosi on inne nazwiska: odpowiednio Silente i Brumbál.
  2. Prawdziwe nazwisko Voldemorta również brzmi odmiennie w różnych wersjach językowych. A dzieje się tak z powodu jednej sceny w „Harrym Potterze i Komnacie Tajemnic”, gdy za sprawą czarów Toma Marvolo Riddle’a, Harry poznaje prawdziwe oblicze Voldemorta. Lord Voldemort to anagram stworzony przez przestawienie liter w jego pełnym nazwisku. Niektórzy tłumacze pozostawili go w wersji oryginalnej, dodając przypis z wyjaśnieniem dla czytelników, podczas gdy inni zmienili go tak, aby pasował do tłumaczenia. Dlatego w wersji francuskiej mamy Toma Elvisa Judesora, w wersji greckiej Antona Marvolo Hurta (czyż nie jest to idealne nazwisko dla tego jegomościa?), a w wersji włoskiej jest to Tom Orvolson Riddle.
  3. Nazwa egzaminów zdawanych przez uczniów Hogwartu zwanych N.E.W.T.s (Nastily Exhausting Wizarding Tests) została przetłumaczona jako F.U.T.T. (Okropnie Wyczerpujące Testy Magiczne). Nawiasem mówiąc, słowo futt oznacza również “smutny” lub “nieszczęśliwy”.
  4. Mirror of Erised – nazwa, jaką daje czytane od końca słowo desire (pragnienie). W większości różnych wersji językowych słowo to jest tłumaczone odpowiednio tłumaczone na dany język (w wersji polskiej jest to Zwierciadło Ain Eingarp). Są tu jednak pewne wyjątki – tłumacze wykonujący przekład na język koreański użyli innego słowa, mianowicie “aspiracja”, i pozostawili je we właściwej formie, nazywając przedmiotowe lustro “Lustrem Aspiracji”.

Kreatywność Rowling oraz jej zaangażowanie w proces twórczy można wyczuć praktycznie w każdej nazwie pojawiającej się w świecie Harry’ego Pottera. Imiona i nazwiska wszystkich bohaterów są tu dobrze przemyślane, co sprawia, że trudno je wiernie przetłumaczyć. Imię i nazwisko bohatera często odzwierciedla jego osobowość. Oto kilka przykładów imion i nazwisk bohaterów powieści Rowling wraz z ich znaczeniami oraz etymologia niektórych zaklęć i czarów:

znaczenia imion bohaterów Harrego Pottera

etymologia zaklęć i ich tłumaczenie - Harry Potter

Etymologia zaklęć – Harry Potter

Wciąż nie jesteś przekonany, jak trudne może być tłumaczenie literatury? W takim razie spróbuj przetłumaczyć na polski zagadkę Sfinksa (z powieści Harry Potter i Czara Ognia):

First think of the person who lives in disguise,
Who deals in secrets and tells naught but lies.
Next, tell me what’s always the last thing to mend,
The middle of middle and end of the end?
And finally give me the sound often heard
During the search for a hard-to-find word.
Now string them together and answer me this, which creature are you unwilling to kiss?

Tłumaczenia literackie to sztuka wymagająca od tłumacza ogromnych umiejętności. Harry Potter i inne powieści fantasy mogą wydawać się być koszmarem tłumaczy, jednak gdy pomyślimy, że dzięki ich wysiłkom miliony ludzi na całym świecie mogą poznawać przygody młodego czarodzieja w tak wielu językach, możemy chyba powiedzieć “wszystko było dobrze”.

 

Powiązane wpisy

Summa Linguae korzysta z plików cookie dla lepszego rozumienia sposobu korzystania ze strony internetowej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na politykę cookies.

Więcej