Dlaczego nie powinieneś inwestować w tłumaczenia e-commerce

Czy tłumaczenie sklepu e-commerce na kilka wersji językowych jest koniecznie? Może wystarczy jedynie tłumaczenie na język angielski? Czy wielojęzyczne tłumaczenie jest kluczowe w przypadku globalnych aspiracji.

1. Nie tłumacz sklepu e-commerce, jeśli nie zależy Ci na przychodach

Według danych opublikowanych przez Statista, globalna sprzedaż ma osiągnąć do 2023 roku poziom nawet 6,54 bilionów dolarów. W samym tylko maju zanotowano globalny wzrost sprzedaży w internecie o 77%. Na tę sytuację miała oczywiście wpływ ogólnoświatowa pandemia. Wszystko jednak wskazują na to, że jako obywatele świata będziemy musieli nauczyć się żyć z tym zagrożeniem i codziennie samodzielnie minimalizować możliwość zakażenia podczas codziennych, rutynowych czynności. Zakupy przez internet są bezpieczniejsze od tych stacjonarnych, więc ten rynek będzie cały czas rosnąć. Sklepy zamiast otwierać nowe stacjonarne placówki, będę przeznaczać większą część budżetów na kampanie internetowe i przeniesienie jak największej ilości asortymentu do sieci. Jeśli chcesz być częścią globalnego rynku i pragniesz wykorzystać sprzyjającą koniunkturę, po prostu musisz dostosować swoją stronę do różnorodnej, globalnej klienteli. Musisz zatem przetłumaczyć i zlokalizować swoją stronę internetową. W przeciwnym wypadku – kawałek z globalnego tortu zysków przypadnie komuś innemu.

2. Nie musisz tłumaczyć e-commerce, jeśli masz angielskojęzyczną wersję strony?

Działając na rynku europejskim czy nawet amerykańskim, możesz odnieść nie do końca poprawne przekonanie, że cały świat porozumiewa się płynnie w języku angielskim, więc anglojęzyczna wersja sklepu w zupełności wystarczy. Jeśli jednak Twój biznes ma realne aspiracje międzynarodowe, to pamiętaj, że globalnie tylko 26% światowej populacji porozumiewa się w języku angielskim. Łatwo policzyć, że posiadając jedynie anglojęzyczną wersję sklepu internetowego, tracisz już na starcie prawie trzy czwarte potencjalnych klientów, jeśli nie masz przetłumaczonej i zlokalizowanej strony internetowej.

tłumaczenie e-commerce

3. Nie muszę tłumaczyć treści w całym sklepie

Wyobraź sobie sytuację, że dostajesz menu w restauracji. Połowa dań jest w Twoim ojczystym języku, a połowa w języku, którego nie znasz. Jako Klient takiej restauracji raczej ją po prostu opuścisz i nic nie zamówisz, raczej też na 100% tam nie wrócisz, skoro pierwsze wrażenie było negatywne. Jeśli ktoś Cię dodatkowo o to miejsce zapyta, to raczej odradzisz mu wybranie się tam z całą rodziną na obiad.

Podobnie jest w internecie, tyle że reguły gry są tutaj o wiele bardziej wymagające dla sklepów. Zamkniecie okienka przeglądarki to tylko jedno kliknięcie – dlatego jeśli trafimy do internetowego sklepu, w którym produkty są niedbale opisane, polityka prywatności  i regulamin nieprzetłumaczone, to raczej nie obdarzymy takiego sklepu większym zaufaniem. Trudniej będzie nam także pozyskiwać wielojęzycznego Klienta, bo w organicznych wynikach wyszukiwania na danym rynku sklep będzie praktycznie niewidoczny. Dlatego właśnie tak istotna jest lokalizacja i tłumaczenie jak największej ilości treści na stronie. Dzięki temu każdy z użytkowników, bez względu na jego pochodzenie i preferowany język, będzie się czuł swobodnie i chętniej zrobi u nas zakupy.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że tytuł artykułu mógł wprowadzić w błąd, bo dzisiejszy wpis nieco przewrotnie udowadnia, że inwestycja w tłumaczenia i lokalizację sklepu internetowego, to tak naprawdę obecnie prawdziwy must be dla globalnych brandów, korporacji czy międzynarodowych firm z dużymi aspiracjami, ale także dla aspirujących firm średniego szczebla czy innowacyjnych startupów.

Powiązane wpisy

Summa Linguae korzysta z plików cookie dla lepszego rozumienia sposobu korzystania ze strony internetowej. Dalsze korzystanie z tej strony internetowej jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na politykę cookies.

Więcej